-Wiesz.. - Westchnęłam słabo i wpatrywałam się w moją matkę. - Zawsze marzyłam, że pewnego dnia powiesz mi, że mam rację choć w jednej rzeczy, że dobrze zrobiłam cokolwiek, nie doczekałam się i pewnie nie doczekam się.
Blondynka wyglądała na przygnębioną. Długi czas się nie odzywała, po prostu popijała wraz ze mną czerwone wino w kuchni.
-Nie marudź. - Ucięła cicho. - Nie psuj wieczoru.
Czułam się jak piąte koło u wozu, mimo, że byłam w tym wielkim domu tylko ja i ona, mimo, że nie było nikogo wokół nas. Było mi źle, a ona tylko pogarszała sprawę.
-Nie użalaj się nad sobą. - Jej bezuczuciowy głos mnie zdenerwował.
Wypiłam jednym haustem (wyszło 2 łyki) resztę wina i wstawiłam kieliszek do zmywarki. Wyszłam z kuchni trzaskając drzwiami. Moja chłodna matka zawsze miała coś do mnie. Póki byłam mała, uwielbiała mnie. Kiedy skończyłam 10 lat i powiedziałam, że nigdy nie założę sukienki, śmiała się, ale kiedy zaczęłam buntować się także jeśli chodzi o jej facetów, zaczęła powoli mnie unikać, ucinać rozmowy lub starać się, abym szybko "wyfrunęła" z jej domu.
Mój ojciec? Nie poznałam go, nawet nie jestem pewna czy chciałabym. Nie zależy mi już na poznaniu go. Wolę żyć marząc, że jest cudownym człowiekiem, który jest bogaty, a dorobił się pomagając ludziom. Po prostu wolę marzyć o takim kimś niż go poznać. Nigdy nie pojawił się też przed moim domem, nie zadzwonił na urodziny czy święta. Nawet nie wiem czy wiedział, że moja matka zaszła w ciążę z nim. Nigdy nie rozmawiałam z moją rodzicielką o moim biologicznym ojcu.
Nie mam dobrych doświadczeń z mężczyznami. Mogłam zwalić całą winę na moją rodzicielkę, na jej rozwiązłość i nieudane związki, ale nie potrafię. Mimo, że nie miałam dobrego wzorca związku, nie oznacza, że ja nie mogę takiego stworzyć. Rzecz w tym sama nie wiem czego chcę. Oczywiście, mam swój typ mężczyzny, ale charakteru nie widać, co z tego, że jest przystojny jeśli jest zbyt poważny lub sztywny albo aż nad zbyt zabawny, co jeśli jest chamem, gburem lub zbyt idealny? Nie chcę mężczyzny, który będzie pantoflarzem! Ale nie chcę też egoisty.. Prawda jest taka, że nie spotkałam jeszcze mężczyzny, przy którym mogłam być prawdziwą sobą i nie czuć się ocenioną, nie spotkałam mężczyzny, który był prawdziwym sobą i nie bał się, że go ocenię. Ludzie oceniają, a ja nie chcę tego w związku, nie chcę zostać osądzona przez to kim jestem, nie chcę się zmieniać ani zmniejszać wielkości mojego ego. Nie chcę, aby moja druga połówka zmniejszała swoje ego, chcę, aby był całkowicie sobą, ale żeby mnie nie odstraszał. Chcę partnera, który będzie ze mną na zawsze, ale żeby nie był tego zbyt pewien, żeby wiedział, że istnieje możliwość, że pewnego dnia mogę zniknąć. Nie chcę związku, który stałby w miejscu, ale nie chcę, aby za dużo się działo, tak jak w brazylijskim serialu.
Weszłam na moje łóżko i położyłam się pod pościelą. Nawet głowę schowałam. Chciałam ciszy, której nie dostawałam, moje myśli były za głośne, nie potrafiłam ich uciszyć, nigdy. Miałam czasem takie dni, w których moje myśli były cicho, ale co chwilę stawały się głośniejsze, po chwili cichsze, znowu głośne i tak w kółko. To było męczące. Nienawidzę spokoju i nagłego wrzasku, byłam na to uczulona, było mi słabo kiedy takie coś się zdarzało, miałam tak od dziecka.
Pomyślałam o tym chłopaku, którego widziałam w parku za Manchesterem tydzień temu. Nie wiem czemu nawet. Przypomniał mi się jego akcent, uwielbiałam to u Anglików, ich cudowny akcent, chociaż, nie każdy rodzony Anglik go posiada. Do 4 roku życia mieszkałam we Włoszech, w Rzymie, więc słyszę akcent. Ja nie mam akcentu, mimo, że staram się z nim mówić, nie zawsze mi wychodzi. Poza tym, to głupie, udawać akcent.. Dziecinada, ale od zawsze chciałam mówić z takim akcentem.
Dochodziła 1, a ja spać nadal nie mogłam. Wyszłam spod pościeli, z łóżka i podeszłam do biurka. Włączyłam maila i zaczęłam pisać.
Moja matka nie spełnia zasady dobrego rodzica. Mimo, że mam 27 lat, potrafię sama zapewnić sobie bezpieczeństwo, z nią nie czuję się 100% bezpieczna. Miłość, którą od niej dostaję jest dość chłodna, co więcej, jest dość kiepskiej, amatorskiej jakości. Zawsze wiedziałam, że jestem wpadką, że moja matka nie chciała mnie, ale jej rodzice nie zgodzili się na aborcję ani adopcję. Moi dziadkowie wcale nie byli mili i nie myśleli wtedy o mnie, myśleli co ludzie powiedzą, woleli, aby ich córkę naznaczono mianem ladacznicy niżby o nich powiedzieli, że są za aborcją. Jak można się domyśleć, w wieku 19 lat, moja matka znalazła bogatego mężczyznę i wyprowadziła się od rodziców, zabierając mnie ze sobą. Starała się mnie kochać, nie powiem, że nie, pewnie nadal się stara. Jednak muszę trochę pogrymasić, jej starania nie są wystarczające. Nie pamiętam, aby kiedykolwiek przyznała mi rację, czy powiedziała mi, że jest ze mnie dumna, a dawałam jej powody aby być.
Nie użalam się nad swoim dzieciństwem. Piszę tylko, że czasem słabej jakości miłość, którą dostajemy, później sami nie potrafimy dać komuś innemu, nie nauczyliśmy się, aby dać choćby tak samo kiepskiej jakości jak dostawaliśmy od naszych rodziców.
Rodzice! Dawajcie dzieciom więcej miłości! Chwalcie je często, one muszą być pewne waszej miłości, muszą wiedzieć jak pokazywać własną miłość do innych!
Pisała Adele Diana Gomez.
Wysłałam maila mojemu pracodawcy i położyłam sie ponownie spać. Próbowałam zasnąć, ale sen nie nadszedł. Miałam dużo czasu, aby myśleć o Liam'ie, którego spotkałam w parku.
Blondynka wyglądała na przygnębioną. Długi czas się nie odzywała, po prostu popijała wraz ze mną czerwone wino w kuchni.
-Nie marudź. - Ucięła cicho. - Nie psuj wieczoru.
Czułam się jak piąte koło u wozu, mimo, że byłam w tym wielkim domu tylko ja i ona, mimo, że nie było nikogo wokół nas. Było mi źle, a ona tylko pogarszała sprawę.
-Nie użalaj się nad sobą. - Jej bezuczuciowy głos mnie zdenerwował.
Wypiłam jednym haustem (wyszło 2 łyki) resztę wina i wstawiłam kieliszek do zmywarki. Wyszłam z kuchni trzaskając drzwiami. Moja chłodna matka zawsze miała coś do mnie. Póki byłam mała, uwielbiała mnie. Kiedy skończyłam 10 lat i powiedziałam, że nigdy nie założę sukienki, śmiała się, ale kiedy zaczęłam buntować się także jeśli chodzi o jej facetów, zaczęła powoli mnie unikać, ucinać rozmowy lub starać się, abym szybko "wyfrunęła" z jej domu.
Mój ojciec? Nie poznałam go, nawet nie jestem pewna czy chciałabym. Nie zależy mi już na poznaniu go. Wolę żyć marząc, że jest cudownym człowiekiem, który jest bogaty, a dorobił się pomagając ludziom. Po prostu wolę marzyć o takim kimś niż go poznać. Nigdy nie pojawił się też przed moim domem, nie zadzwonił na urodziny czy święta. Nawet nie wiem czy wiedział, że moja matka zaszła w ciążę z nim. Nigdy nie rozmawiałam z moją rodzicielką o moim biologicznym ojcu.
Nie mam dobrych doświadczeń z mężczyznami. Mogłam zwalić całą winę na moją rodzicielkę, na jej rozwiązłość i nieudane związki, ale nie potrafię. Mimo, że nie miałam dobrego wzorca związku, nie oznacza, że ja nie mogę takiego stworzyć. Rzecz w tym sama nie wiem czego chcę. Oczywiście, mam swój typ mężczyzny, ale charakteru nie widać, co z tego, że jest przystojny jeśli jest zbyt poważny lub sztywny albo aż nad zbyt zabawny, co jeśli jest chamem, gburem lub zbyt idealny? Nie chcę mężczyzny, który będzie pantoflarzem! Ale nie chcę też egoisty.. Prawda jest taka, że nie spotkałam jeszcze mężczyzny, przy którym mogłam być prawdziwą sobą i nie czuć się ocenioną, nie spotkałam mężczyzny, który był prawdziwym sobą i nie bał się, że go ocenię. Ludzie oceniają, a ja nie chcę tego w związku, nie chcę zostać osądzona przez to kim jestem, nie chcę się zmieniać ani zmniejszać wielkości mojego ego. Nie chcę, aby moja druga połówka zmniejszała swoje ego, chcę, aby był całkowicie sobą, ale żeby mnie nie odstraszał. Chcę partnera, który będzie ze mną na zawsze, ale żeby nie był tego zbyt pewien, żeby wiedział, że istnieje możliwość, że pewnego dnia mogę zniknąć. Nie chcę związku, który stałby w miejscu, ale nie chcę, aby za dużo się działo, tak jak w brazylijskim serialu.
Weszłam na moje łóżko i położyłam się pod pościelą. Nawet głowę schowałam. Chciałam ciszy, której nie dostawałam, moje myśli były za głośne, nie potrafiłam ich uciszyć, nigdy. Miałam czasem takie dni, w których moje myśli były cicho, ale co chwilę stawały się głośniejsze, po chwili cichsze, znowu głośne i tak w kółko. To było męczące. Nienawidzę spokoju i nagłego wrzasku, byłam na to uczulona, było mi słabo kiedy takie coś się zdarzało, miałam tak od dziecka.Pomyślałam o tym chłopaku, którego widziałam w parku za Manchesterem tydzień temu. Nie wiem czemu nawet. Przypomniał mi się jego akcent, uwielbiałam to u Anglików, ich cudowny akcent, chociaż, nie każdy rodzony Anglik go posiada. Do 4 roku życia mieszkałam we Włoszech, w Rzymie, więc słyszę akcent. Ja nie mam akcentu, mimo, że staram się z nim mówić, nie zawsze mi wychodzi. Poza tym, to głupie, udawać akcent.. Dziecinada, ale od zawsze chciałam mówić z takim akcentem.
Dochodziła 1, a ja spać nadal nie mogłam. Wyszłam spod pościeli, z łóżka i podeszłam do biurka. Włączyłam maila i zaczęłam pisać.
Moja matka nie spełnia zasady dobrego rodzica. Mimo, że mam 27 lat, potrafię sama zapewnić sobie bezpieczeństwo, z nią nie czuję się 100% bezpieczna. Miłość, którą od niej dostaję jest dość chłodna, co więcej, jest dość kiepskiej, amatorskiej jakości. Zawsze wiedziałam, że jestem wpadką, że moja matka nie chciała mnie, ale jej rodzice nie zgodzili się na aborcję ani adopcję. Moi dziadkowie wcale nie byli mili i nie myśleli wtedy o mnie, myśleli co ludzie powiedzą, woleli, aby ich córkę naznaczono mianem ladacznicy niżby o nich powiedzieli, że są za aborcją. Jak można się domyśleć, w wieku 19 lat, moja matka znalazła bogatego mężczyznę i wyprowadziła się od rodziców, zabierając mnie ze sobą. Starała się mnie kochać, nie powiem, że nie, pewnie nadal się stara. Jednak muszę trochę pogrymasić, jej starania nie są wystarczające. Nie pamiętam, aby kiedykolwiek przyznała mi rację, czy powiedziała mi, że jest ze mnie dumna, a dawałam jej powody aby być.
Nie użalam się nad swoim dzieciństwem. Piszę tylko, że czasem słabej jakości miłość, którą dostajemy, później sami nie potrafimy dać komuś innemu, nie nauczyliśmy się, aby dać choćby tak samo kiepskiej jakości jak dostawaliśmy od naszych rodziców.
Rodzice! Dawajcie dzieciom więcej miłości! Chwalcie je często, one muszą być pewne waszej miłości, muszą wiedzieć jak pokazywać własną miłość do innych!
Pisała Adele Diana Gomez.
Wysłałam maila mojemu pracodawcy i położyłam sie ponownie spać. Próbowałam zasnąć, ale sen nie nadszedł. Miałam dużo czasu, aby myśleć o Liam'ie, którego spotkałam w parku.
Oby się spotkali i to jeszcze nie raz :)
OdpowiedzUsuńTak, tak, myślę o tym. :-)
Usuń